Chociaż niespodziewana pandemia wirusa, zaostrza naszą izolację, wiosna jednak postępuje swoim tempem i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. Mam nadzieję, że sytuacja, tzw. „zatrzymania” będzie korzystna dla środowiska.

Tymczasem siedząc w domu, aparat mam ciągle pod ręką. Moja kochana żona, widząc mój zapał ornitologa amatora zamówiła, mi małą pomoc dydaktyczną.

Ptaki książka

A na zewnątrz pojawia się coraz więcej gatunków ptaków, których albo nigdy nie widziałem, albo wcześniej nie zwracałem na nie uwagi.

Najśmieszniejsza jest Pliszka siwa. Mały, czarno-biały ptaszek, szybko biegający, który jak leci to wydaje się, że nie bardzo to potrafi robić. Lot tak zwany falowy. Oczywiście zdjęć mam kilka, ale pokazuje Wam te najciekawsze.

Zjawiły się też Kopciuszki zwyczajne, oczywiście nie te bajkowe, lecz te latające. może się mylę, ale mam wrażenie, że zawsze są w parze. On, jakby bardziej odważny, ona – zapobiegawcza, jakby stała na czatach.

On, jakby nieco na mnie zły, że robię mu zdjęcia.

Biegłem przez cały dom, następnie po schodach … zaznaczam, ryzykując własne życie, bo przez okno zauważyłem, istne cudo na pobliskiej choince. Musiałem mieć, to zdjęcie. W woli ścisłości jest, to Myszołów zwyczajny, który chyba zrobił sobie 3 sekundy przerwy i usiadł odpocząć. Nie było, to wygodne miejsce, bo siedział tam dosłownie króciutką chwilkę.

Wiosenne zwyczaje

14 marca 2020

Lokalna gwiazda

29 marca 2020